Strona główna Blog Strona 34

Podstawy robienia nalewek – część 1

0

Nalewki to alkoholowe wyciągi z owoców, kwiatów, ziół, a nawet korzeni. Nalewki tworzone są od setek lat i niemal każda osoba ma w rodzinie kogoś, kto nalewkę kiedyś przygotował. Nasze babcie najczęściej robiły to korzystając z procesu maceracji – czyli zalewania przygotowanych składników alkoholem. W ten sposób wzmacnia się i utrwala ich smak. W dzisiejszy materiale wprowadzamy Was do podstaw tworzenia własnych nalewek. Uwaga, temat opiera się przede wszystkim o alkohol, więc przeznaczony jest dla osób powyżej 18 roku życia. 

Na samym wstępie należy podkreślić, że sam przepis wykonania nalewki jest bardzo prosty. Oznacza to, że może ją przygotować prawie każdy. Jednak okazuje się, że często nalewki nie są dobre, robione nieprawidłowo, bądź po prostu cały proces nie przynosi żadnej przyjemności. A to właśnie chodzi przede wszystkim o zabawę składnikami i ciągłe udoskonalenie swoich przepisów. Do nalewki trzeba mieć odpowiednie podejście, rękę i chwilę cierpliwości. W końcu nie chcemy stworzyć trunku, z którego dominować będzie przede wszystkim alkohol, który natychmiast nas sponiewiera.

Jaka powinna być dobra nalewka?

Bohaterem nalewki powinien być dany składnik np. owoc, zioło, korzeń, czy kwiat, nigdy alkohol. To właśnie odpowiednio przygotowane składniki z dodatkiem alkoholu, dzięki procesowi maceracji, oddają swój smak. Nalewka ma średnio 40-50% zawartości alkoholu. Pijąc nalewkę należy robić to powolnie delektując się smakiem owoców. W ten sposób alkohol jest niemalże niewyczuwalny, i nie „drapie” w gardło.

W internecie nie brakuje porad na temat, jak zrobić dobrą nalewkę, jakich składników użyć, czy jak urozmaicić ich smak. Niektóre porady są bardzo trafne, inne niekoniecznie. Dlatego w pierwszym materiale z cyklu: Podstawy robienia nalewek, chcemy skupić się na najistotniejszych rzeczach wprowadzających do tego tematu. W tym przypadku ciężko także o złote rozwiązanie, bo jakość nalewek poprawia się z każdą kolejną próbą ich zrobienia. Próbując możemy rozwijać nasze techniki, modyfikować je by osiągnąć ten pożądany smak. Tak dopracowane trunki stają się świetnym pomysłem na prezent dla rodziny i znajomych.

Jak zrobić nalewkę – co jest potrzebne

  • Pojemnik/naczynie

Przede wszystkim potrzebujemy dużego, szklanego naczynia. Może to być 5-litrowy słoik, 10-litrowy balon na wino. Warunek jest jeden – pojemnik musi być szklany, aby cały smak pozostał w wywarze, jaki robimy (szkło nie absorbuje smaku). Naczynie musi być szczelnie zamknięte np. korkiem lub uszczelnionym wieczkiem.

  • Owoc / korzeń / zioło / kwiat

Na pierwsze Wasze próby z nalewkami polecamy wykorzystać owoce. Zaczynając przygodę z nalewkami warto zacząć właśnie od prostych składników. Na początek bardzo wdzięcznymi owocami są maliny, wiśnie lub jeżyny. Owoców nie musi być dużo. Wystarczy napełnić nimi do połowy dwulitrowy słoik. Bardzo dobrze robi się nalewki także z czereśni, czy truskawek. Wspomniane przed chwilą owoce bardzo łatwo puszczają sok, więc wykonanie całości jest znacznie łatwiejsze. O wiele trudniej robi się nalewkę z gruszki, pigwy, śliwek, czy aronii.

  • Cukier 

Cukier nie tylko pomaga wytworzyć syrop (owoce lepiej puszczają soki), zintensyfikować smak, ale ma także wpływ m.in. na kolor. Jak wynika z opracowania naukowców z Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu (Wpływ dodatku cukru na jakość nalewek wiśniowych podczas przechowywania) zaleca się nie przekraczanie 30% stężenia cukru w całym roztworze ze względu na możliwość zmiany barwy trunków i zmniejszenie substancji aktywnych, co wpływa bezpośrednio na ich jakość.

  • Alkohol

Najlepszym alkoholem do robienia nalewek jest spirytus z pewnego źródła. Należy pamiętać, aby nie kupować alkoholu z niepewnego źródła, bo zanieczyszczony spirytus może zrobić nam krzywdę. Alkohol traktujemy jako rozcieńczalnik stosując go na przemian z ostudzoną wodą przegotowaną (nalewka nie zawiera 100% alkoholu).

Podstawowy przepis wykonania nalewki krok po kroku

Istnieją trzy popularne sposoby robienia nalewek.

  1. Owoce mieszasz wcześniej z cukrem, następnie dodajesz alkohol
  2. Wszystkie składniki dodajesz na raz.
  3. Owoce mieszasz wcześniej z alkoholem, na koniec dodajesz cukier

Omówię przykład numer 1, który sam praktykuję

  • 1Krok 1 – przygotowanie owoców

Owoce muszą być czyste (umyte) i przebrane. Odrzucamy psujące się owoce. Jeden gnijący owoc może zepsuć całą naszą nalewkę – stanie się gorzka i pokryje się kożuchem pleśni. Jeżeli wykonujemy nalewkę np. z wiśni, owoce muszą być bez pestek (wcześniej je usuwamy – drylujemy).

2Krok 2 – macerowanie cukrem

Następnie wrzucamy owoce do słoika/balonu i zasypujemy cukrem. Cukru wsypujemy tak by znajdował się między owocami (podczas wsypywania możemy lekko ruszać słoikiem by cukier spadał na dno i wypełnił przestrzeń między owocami) i zakrywał całość owoców około 1 cm pierzynką.

3Krok 3 – tworzymy syrop z owoców

Wieczko słoika/balonu okrywamy gazą, watą lub materiałem który przepuszcza tlen, i obwiązujemy nitką lub gumką to co mamy, a słoik odstawiamy np. na parapet lub szafkę gdzie będzie temperatura domowa. Zostawiamy na tydzień. Każdego dnia zaglądamy do pojemnika, czy owoce zaczęły wypuszczać sok. Co jakiś czas warto zamieszać słoikiem, by cukier równomiernie się rozpuścił.

Tydzień to taki umowny czas, cała ta przemiana owocu z cukrem w sok może potrwać szybciej. Stawiając słoik w nasłonecznionym miejscu, proces zajdzie szybciej.

4Krok 4 – tworzymy nalewkę

Gdy nasz słoiczek wypełnił się sokiem, odsączamy go od owoców. Wyciskamy je i odkładamy do drugiego, mniejszego słoika. Zalewamy go wódką (nie spirytusem) w takiej ilości, by owoce były w pełni zalane. Dzięki temu za około 10-14 dni, nasze owoce oddadzą pozostały w nich sok.

Do soku dodajemy spirytus. Należy je wymieszać dość dokładnie, aby pozbyć się wszystkich drobinek kryształków cukru, które mogą być słabo widoczne gołym okiem, a jeszcze się nie rozpuściły. Wymieszany ze spirytusem sok redukuje zawartość alkoholu całej nalewki.

Słoik z owocami i słoik z sokiem szczelnie zamykamy zakrętkami lub gumowymi korkami po to, aby nie wyparował nam z nich alkohol. Teraz pozostaje nam cierpliwość i czas.

5Krok 5 – Ostatni test i leżakowanie

Po dwóch tygodniach odsączamy wódkę od owoców. Owoce można zjeść lub wyrzucić. Wybierając ich zjedzenie uważajcie – może zakręcić się od nich w głowie 🙂

Odsączoną wódkę wlewamy w całości do soku ze spirytusem. Zamykamy szczelnie słoik i mieszamy chwilę. Warto spróbować jak tworzy się nasza nalewka – czy nie jest za mocna, czy smak się klaruje, czy jest taki, jaki byśmy chcieli, czy nie jest za słodka? Jeżeli nam odpowiada, zakręcamy szczelnie słoik i odstawiamy na dwa miesiące. Da to wymagany czas, by wszystko się ze sobą odpowiednio przegryzło. Dzięki temu pijąc nalewkę, nie będzie czuć w niej szczypania alkoholu. Zasada jest tutaj dość prosta – im dłużej stoi nalewka, tym będzie lepsza.

Co zrobić, jeżeli nalewka jest za słodka? Można rozcieńczyć ją wódką lub ostudzoną przegotowaną wodę. Jeżeli nalewka jest za słodka i za mocna – wykorzystujemy wodę, jeżeli jej moc jest odpowiednia, ale słodycz jest za wysoka – dolewamy wódki zamiast wody.

 

Czym jest mąka? Skąd się wzięła? Czym różni się mąka tortowa od zwykłej?

0

Mąka używana i spożywana jest na co dzień przez miliardy ludzi, a nawet zwierząt. Czym jest mąka? To półprodukt spożywczy pochodzenia roślinnego. Powstaje w wyniku przemiału ziaren zbóż, do których wśród podstawowych zalicza się: pszenicę, pszenicę orkisz oraz żyto. Powstający w wyniku takiego rozdrobnienia produkt – właśnie mąka, nazywana jest mąką chlebową. Stanowi ona główny składnik chleba, bułek oraz innych produktów piekarniczych i cukierniczych. Dzisiejszą bohaterką w naszych smacznych ciekawostkach jest mąka. 

Ale mąka może również być produktem powstającym w wyniku silnego rozdrobnienia ziarna nie tylko zbóż, lecz i orzechów, np. kokosów czy migdałów. Mąki wytwarzane są także z ziaren jęczmienia, owsa, kukurydzy, fasoli, grochu, soi, ryżu. Będąc tzw. mąkami niechlebowymi, te mąki są jedynie dodatkiem do pieczywa, nadają mu charakterystyczny zapach, smak lub inne właściwości. Osobnym rodzajem mąki jest mąka ziemniaczana, powstająca nie z ziaren zbóż, lecz ze skrobi ziemniaczanej. Jej cechą charakterystyczną są silne właściwości zagęszczające, które wykorzystywane są nie tylko w przemyśle spożywczym.

Skąd wzięła się mąka?

Mąka – to jeden z najstarszych produktów spożywczych na świecie. Człowiek, jako istota rozumna, szybko dostrzegł, iż zmielone ziarna zbóż mają znacznie więcej dobroczynnych właściwości niż te niepoddane temu procesowi. Historia tego produktu jest niemal tak długa jak historia gatunku ludzkiego. Mąka była początkowo mielona w „żarnach” (w dwóch nałożonych na siebie owalnych kamieniach), lecz jej produkcja na skalę przemysłową początek swój datuje dopiero pod koniec XIX wieku. Rozpoczęła się w Londynie, gdzie uruchomiono pierwszy młyn parowy. Z biegiem lat rozwój młynarskiego rzemiosła nabierał rozmachu, a wkrótce mąkę zaczęto wzbogacać o niektóre składniki mineralne. Obecnie mąkę wytwarza się w dużych wyspecjalizowanych zakładach.

Co to jest mąka do ciasta / tortowa?

Mąka tortowa, czyli ta „do ciasta”, jest najszlachetniejszą ze wszystkich produkowanych mąk – najjaśniejszą i najdelikatniejszą. To rodzaj posiadający najniższą zawartość minerałów i witamin. Używa się jej do wypieku lekkostrawnych i pulchnych ciast, puszystych herbatników, lekkich wypieków i innych smakołyków. To drobno zmielona, niskobiałkowa mąka, która zawiera mniej glutenu niż jej powszechny odpowiednik, jakim jest mąka uniwersalna. Ten gatunek mąki jest również dość łatwy do odnalezienia w marketach, ponieważ większość sklepów spożywczych oferuje co najmniej jedną markę mąki tortowej.

Każda mąka tortowa – to niskobiałkowa mąka zawierająca mniej glutenu niż zwykła mąka (uniwersalna). Jest drobno zmieloną mąką pszenną, która wyróżnia się delikatnością i jest idealna do robienia pulchnych, puszystych i lekkich ciastek, biszkoptów oraz herbatników. Właśnie ten rodzaj mąki jest również bardziej bogaty w skrobię, czyli w kolejny składnik, który znakomicie sprawdza się w przypadku lżejszych wypieków. Większość rodzajów mąk do ciast zawiera w granicach 5%-8% białka glutenowego (w porównaniu z mąką uniwersalną, dla której normą jest przedział 10%-13%). Bo im większa zawartość białka glutenowego, tym uzyskamy bardziej gęste pieczywo.

Historia mąki tortowej ” Łabędzi Puch”

Mąka tortowa nie zawsze była dostępna jako produkt. Została ona wynaleziona dopiero około 1894 roku przez Amerykanina Addisona Iglehearta, który po wielu latach potajemnego udoskonalania swojej receptury i procesu uzyskiwania, opatentował nową mąkę o nazwie „Swans Down”. Prawie natychmiast po wprowadzeniu jej na rynek stała się szalenie popularna wśród kucharzy, a nawet zdobyła nagrodę na Światowej Wystawie w St. Louis w 1904 roku jako „tak miękka jak puch łabędzia”. Przez lata firma produkująca mąkę tortową Swans Down zmieniała właścicieli, lecz jej nazwa pozostała nienaruszona. Obecnie marka ta należy do firmy Reily Foods Company z Nowego Orleanu i nadal jest dostępna na półkach sklepowych.

Mąka do ciasta (tortowa) kontra mąka uniwersalna

Jest kilka różnic pomiędzy tymi dwiema mąkami, ale najistotniejsza z nich – to zawartość białka. Mąka tortowa posiada ok. 8% białka, zaś mąka uniwersalna – ok. 11%. Dlatego też pierwsza znana jest jako mąka „miękka” (pulchna), druga zaś – „twarda”. Zawsze piekarze, gdy chcą zredukować zawartość glutenu w swych wyrobach, wybierają mąkę tortową zamiast (lub stosują ją oprócz) mąki uniwersalnej, dzięki czemu wypieki ich są lżejsze i pulchniejsze.

Głównym przeznaczeniem takiej mąki jest sam wypiek. Pomimo faktu, że mąka tortowa jest bardzo podobna do mąki cukierniczej, ponieważ obie posiadają mniejszą zawartość białka glutenowego, to jednak odmiana tortowa ma go nawet mniej niż cukiernicza. Ale pamiętać należy, że nigdy nie wolno spożywać mąki na surowo. W celu uzyskania dobrego ciasta, należy skorzystać z mąki tortowej. A wtedy wypiek uzyskamy wysoki i gąbczasty, będzie on lekki i puszysty, zaś bułki będą przypominać chmurkę.

Jak piec z użyciem mąki do ciasta?

Mąka do ciasta, czyli tortowa, nazywana jest także mąką super drobną lub mąką bardzo drobną. Mielona jest do konsystencji lekkiego proszku, który pomaga lepiej wchłaniać wodę. Taki półprodukt pozwala na uzyskiwanie wypieków, charakteryzujących się drobnym miękiszem oraz miękką konsystencją. Mąka tortowa umożliwia również, aby ciasta i inne produkty spożywcze otrzymywane z jej zastosowaniem, „wyrosły wyżej”, zaś tłuszcze, takie jak np. masło lub olej roślinny, zostały bardziej równomiernie rozprowadzone.

Stosując mąkę tortową, tak jak każdy inny rodzaj mąki, należy delikatnie rozmieszać ją z innymi składnikami. I czynność tę należy kontynuować dopóty, dopóki się one nie połączą. Jednocześnie trzeba zwracać uwagę, czy nie mieszamy mąki zbyt mocno, ponieważ fakt ten może sprawić, iż końcowy produkt będzie twardszy niż chcieliśmy to osiągnąć. Gdy składniki już połączą się, pieczenie odbywa się jak każde inne.

Jak smakuje mąka tortowa? Czy smak różni się od innych?

Chociaż sama nazwa „mąka tortowa” podświadomie sugeruje, iż końcowy wyrób uzyskany z niej powinien smakować tak, jak smakuje ciasto, to jednak pozory mylą. Mąka ta nie zawiera słodyczy, gdyż jest to jedynie skrobiowy proszek, który sam wcale dobrze nie smakuje. Zdecydowanie nie należy spożywać surowej mąki, ponieważ nie tylko jest niesmaczna, lecz przede wszystkim istnieje ryzyko, że może być ona zanieczyszczona. Surową mąkę należy traktować tak samo jak surowe jajka.

Zamiennik mąki tortowej

Gdy nie mamy pod ręką mąki tortowej, nie należy się martwić, ponieważ produkt ten łatwo można zastąpić innym. Należy po prostu wziąć 1 szklankę mąki uniwersalnej i ująć z niej 2 łyżki stołowe jej objętości. Następnie w ich miejsce trzeba dołożyć 2 łyżki stołowe mąki kukurydzianej. Tak uzyskaną zawartość musimy wymieszać, a następnie możemy już ją użyć zamiast 1 szklanki mąki tortowej. Mąka cukiernicza może być także stosowana jako zamiennik w stosunku 1:1, ponieważ jej białka glutenowe są nieco wyższe niż te, które znajdują się w mące tortowej.

Sposób przechowywania mąki tortowej

Mąkę tortową najlepiej przechowywać w zamkniętym pojemniku, w ciemnym i suchym miejscu. Jej optymalna trwałość to 6 miesięcy, ze względu na fakt, że jedynie świeża mąka daje lepsze rezultaty w pieczeniu. A oprócz tego zbyt długie przechowywanie mąki tortowej, a także każdej innej, może prowadzić do inwazji szkodników i rozwoju bakterii w drobno zmielonym proszku.

Cydr jabłkowy: Co to jest, jak go zrobić?

0

Jesień to czas, gdy w sklepach pojawia się duża ilość jabłek w dobrej cenie. To także sezon, w którym wiele osób próbuje zrobić własny cydr jabłkowy. Do jego wytwarzania służą takie same owoce, jak i w przypadku soku jabłkowego. Ale podczas gdy soki są słodzone i rozwodnione, konsystencja cydru jest gęstsza i mniej przeźroczysta. Jak go zrobić? Czym tak właściwie jest? O tym w dzisiejszym materiale.

Co to jest cydr?

Cydr to niezwykle smaczny napój sporządzany ze świeżo wyciśniętych jabłek. W wersji alkoholowej – ze sfermentowanych jabłek. Cydr wytwarzany jest ze znakomitej większość gatunków i odmian. Ale to właśnie ta różnorodność wpływa na nutę smakową napoju. O ile w naszym kraju cydr to przede wszystkim napój o niskiej zawartości alkoholu, tak na całym świecie można spotkać jego różne odmiany z dość nietypowymi składnikami. Zazwyczaj przed podaniem wzbogacany jest on cynamonem, zielem angielskim, anyżem, goździkami czy gałką muszkatołową. Niekiedy dodawane są również inne aromatyczne przyprawy.

Tak na przykład cydr Pink Lady pochodzący z jabłek z dalekiej Australii jest słodszy i zazwyczaj lepiej smakuje niż oparty również na australijskich owocach Granny Smiths. Większość sprzedawanych cydrów jest niesłodzona, tak jak i przed wiekami ich pierwowzory, do których produkcji cukier nigdy nie był używany. Jednak część współczesnych przepisów dopuszcza domieszkę tego słodkiego dodatku. Dawni wytwórcy wyciskali sok z owoców naturalnymi metodami, pozwalając mu swobodnie spływać do specjalnych naczyń. Następnie uzbrajali się w cierpliwość i czekali, aż naturalny proces fermentacji osłodzi ich napój, przekształcając go w niezbyt mocny alkohol.

Ale ze względu na rosnące zapotrzebowanie na cydr naturalne metody jego pozyskiwania stały się niewystarczające. Był to sposób po prostu za mało wydajny. Przełomowym momentem dla tej branży stało się skonstruowanie w 1916 r. przez Amerykankę Madeline Turner prasy do owoców. Urządzenie to najpierw cięło świeże jabłka, a potem prasowało je, wyciskając z nich sok. Początkowo okoliczni rolnicy przywozili swe zbiory jabłek do lokalnej manufaktury celem ich mechanicznej przeróbki na sok, a po zaprezentowaniu wynalazku na wystawie Panama-California oraz wraz z rosnącą jego popularnością coraz szersze kręgi producentów rolnych konstruowały własne drewniane prasy do przetwarzania owoców.

Cydr jabłkowy w przepisach kulinarnych

Cydr jabłkowy to znakomity składnik gotowania. I niezależnie od tego, czy podawany jest z przyprawami, czy bez nich, czy na zimno, czy też na ciepło – jest po prostu przepyszny. Od wieków piekarze i cukiernicy korzystają z jego smakowych dobrodziejstw sporządzając różne ciasta i desery, karmele i syropy, wytwarzając cukierki lub piekąc pączki jabłkowe. Ale dobrodziejstwa tego składniku znają również kucharze. Stosują go z powodzeniem w przypadku pikantnych dań, dla których marynata z cydru jabłkowego, bukietu ziół i specjalnie dobranych przypraw jest po prostu świetnym połączeniem. Najlepiej komponuje się z żeberkami, kotletami wieprzowymi, kurczakiem, czy z jagnięciną. Ale niezapomniany smak tworzy również ze słodkimi ziemniakami lub podobnymi do nich warzywami korzennymi. Z powodzeniem stosowany jest także z winegretami i dressingami w sałatkach, a także w charakterze bazy wieloowocowych koktajli.

W przepisach na koktajle cydr jest również często spotykany. Gdy doprawiony zostanie koniakiem, whisky, rumem czy brandy nabiera nietuzinkowego posmaku. Schłodzony można też dodać do musującego wina. W wersji familijnej: gotowany na wolnym ogniu do odparowania alkoholu, a następnie doprawiony cynamonem, anyżem gwieździstym, plastrami pomarańczy – jest świetny dla wszystkich członków rodziny. Natomiast z dodatkiem rumu przeznaczony jest już wyłącznie dla osób pełnoletnich. Milusińscy jednakże w tym samym czasie mogą rozkoszować się smakiem bezalkoholowego cydru jabłkowego, mieszając go z cytryną i wodą, najlepiej gazowaną.

A jaki smak ma cydr?

Wszystko zależy od gatunku jabłek, od ich odmiany, która spożytkowana została do wytworzenia konkretnego cydru. Smak jest zatem odzwierciedleniem owoców pozyskanych do produkcji soku. Mogą to być dowolne jabłka np. Wasze ulubione. Większość cydrów – to kompozycja mieszanek różnych gatunków owoców. Smak napoju jest zazwyczaj słodki, wieloowocowy, ale są również odmiany bardziej i mniej cierpkie.

Jak przechowywać Cydr?

Cydry jabłkowe są przeważnie niepasteryzowane. I dlatego większość z nich należy przechowywać w niskiej temperaturze, najlepiej w lodówce. Rozpoczęta butelka niepasteryzowanego cydru, jeśli trzymana jest właśnie w takich warunkach, nadaje się do spożycia jeszcze zwykle do tygodnia po jej otwarciu.

Czym różni się cydr jabłkowy od soku jabłkowego?

Cydr tłoczony jest z jabłek, następnie odcedzany i czasem doprawiany. Podajemy go w temperaturze pokojowej, na zimno, lub przeciwnie – podgrzewamy i spożywamy w wersji na ciepło. Jego kolor może być w odcieniu od jasnożółto-brązowego do wręcz brązowo-czerwonego. Smak jabłek w cydrze jest bardziej intensywny, mocniejszy, skoncentrowany. Jest to świeży smak świeżych owoców. Natomiast do produkcji soku jabłkowego używane są rozdrobnione jabłka, które następnie przechodzą proces filtracji do poziomu powszechnie znanego jasnego, złotobrązowego koloru. Ten napój podajemy wyłącznie w postaci schłodzonej. Jego smak jest zazwyczaj delikatniejszy niż cydru, ale bardziej orzeźwiający. Często do soku jabłkowego dodawany jest cukier. Sok jest zawsze pasteryzowany i dlatego nie wymaga przechowywania w lodówce od momentu jego otwarcia, a zachowuje trwałość w temperaturze pokojowej.

Robot kuchenny KERCH MyCHEF 2200W

0

Dzisiejszy wpis poświęcony jest robotowi kuchennemu Kerch MyChef. Jak sprawuje się w praktyce? Czy warto go kupić? Sprawdź smaczną recenzję.

Robot kuchenny Kerch MyChef o mocy 2200W kupiłem żonie w prezencie na święta. Jak się później okazało, nie do końca zrozumiałem list do Mikołaja, w którym żona jako życzenie wpisała mały mikser ręczny. Gosia, jak wiele kobiet, lubi używać urządzeń do momentu, aż zakończą swój żywot. To właśnie mały mikser ręczny przy każdym uruchomieniu pachniał jak powietrze zimą w Krakowie. W końcu po 15 latach pracy uznał, że uda się na emeryturę.

W jego miejsce postanowiłem kupić nieco większy robot kuchenny. Wybór padł na Kerch – markę może mało znaną w Polsce, ale ja przekonałem się do niej po zakupie i recenzji całkiem udanego odkurzacza bezworkowego. Innymi słowy – dobre rozwiązanie za niezbyt wygórowane pieniądze (jeżeli chcecie przeczytać recenzję, zapraszam na mój drugi blog do tekstu: Odkurzacz Kerch 3300 – recenzja). Postanowiłem zaryzykować, kupić to urządzenie i finalnie opisać je na blogu.

Firma Kerch w swojej ofercie ma kilka wariantów robota planetarnego. Różnią się od siebie maksymalną dostępną mocą, oraz funkcjonalnością. Dostępne są w kilku kolorach – czarnym, srebrnym (inox), czerwonym i białym. Najdroższy model jest wyposażony w końcówkę do mielenia oraz blender. Mój wybór padł na model MyChef 2200 o mocy 2200 watów.

Kerch MyChef 2200W – zawartość zestawu

W pudełku znajduje się robot planetarny, misa ze stali nierdzewnej z uchwytem, osłona przeciwbryzgowa z otworem ułatwiającym dodawanie składników w trakcie pracy, oraz trzy akcesoria – hak do zagniatania i wyrabiania ciasta, mieszadło z silikonowymi ściągaczami – do ucierania i miksowania składników oraz trzepak do ubijania lekkich składników.

Robot planetarny ma 1500 watów mocy, ale w razie potrzeby może przez chwilę pracować z mocą 2200 watów. Ma 6 poziomów prędkości i funkcję pulsacyjną. Misa ma pojemność 6.2 litra i zakończona jest specjalną rączką. Warto wspomnieć o podzespołach urządzenia. Cały układ napędowy jest metalowy, dzięki czemu jest w stanie wytrzymać znacznie większe obciążenia bez awarii. Tyle w teorii, a jak wygląda praktyka?

Robot planetarny Kerch MyChef w praktyce

Urządzenie jest dość spore, więc zajmuje u nas dość znaczną część kuchennego blatu. Jest o połowę większy od Thermomixa TM5. Warto zwrócić uwagę na to decydując się na jego zakup – czy będziecie mieli odpowiednio dużo miejsca by go schować lub na stałe trzymać na widoku w kuchni? To, na co zwróciłem uwagę, to fakt, że to urządzenie jest po prostu ładne dla oka. W moim przypadku wybór padł na kolor srebrny (Inox) i robot prezentuje się świetnie. Nie ma tutaj wielu napisów, pokręteł, dlatego całość jest elegancka i pasuje w kuchni.

Spodobały mi się również nóżki, które wręcz przysysają się do stołu. Sprawiają, że w trakcie wyrabiania ciasta robot pozostaje cały czas stabilny i nie przesuwa się po blacie. Działa to na tyle dobrze, że podnosząc go trzeba włożyć nieco siły, by przyssawki odpuściły. Kolejnym plusem jest duża misa na składniki oraz dedykowana do niej pokrywa. Ma specjalny otwór, przez który dodajemy kolejne składniki bez konieczności zatrzymywania urządzenia i zdejmowania zwykłej pokrywy.

Zakładanie pokrywki na misę

Muszę jednak zwrócić uwagę na to, że miałem początkowo problem z jej odpowiednim założeniem. Robi się to w następujący sposób – podnosi ramię robota planetarnego, nakłada na jego spodnią część pokrywę, mocuje się odpowiednią końcówkę i całość opuszcza do misy. Pierwsze próby sprawiły mi problem, bo nie mogłem dopasować pokrywy do misy, przez co ramię robota nie chciało się zablokować i umożliwić włączenie urządzenia.

Poruszając temat samej misy – na zdjęciu możecie zobaczyć rączkę wystającą po przeciwnej stronie ramienia robota. W rzeczywistości to jest tylko jedno z możliwych ustawień. Istnieje możliwość blokady misy w różnych położeniach wedle uznania.

Głośność pracy robota

To, co mnie pozytywnie zaskoczyło to dość cicha praca. Spodziewałem się dźwięków porównywalnych do miksera lub blendera, a Kerch MyChef jest od nich znacznie cichszy. Wersja 2200W jest także na tyle mocna, że bez problemu zagniotła ciasto na pizzę nie dostając przy tym zadyszki, czy grzejąc się jak kaloryfer. Dużo osób skarży się w sieci, że spora część robotów planetarnych nie jest w stanie ubić białka z małej ilości jajek – po prostu ubijaczka nie dostaje do nich w głębokiej misie. Wielu producentów daje spory zapas, by końcówki po prostu nie zahaczały o misę i przez to się blokowały. Tutaj zapas jest, ale o tyle minimalny, że bez problemu udało nam się ubić białko już z 3 jajek.

Kerch MyChef Minusy

Urządzenie ma też swoje minusy. Przede wszystkim jest dość spore, co może być problematyczne w małych kuchniach. Szybko okaże się, że ustawienie misy jak na zdjęciu (rączka na zewnątrz) zabiera za dużo miejsca, więc będziecie przekręcać misę, bliżej samego ramienia. Problematyczne bywa założenie pokrywki na misę. Jak wspomniałem wcześniej, należy ją najpierw nałożyć na ramię robota, ale nie robi się tego w stylu – wsadź i przekręć w stałej pozycji. Tę pozycję wybieramy sami przesuwając pokrywę elastycznie góra-dół. To bywa problematyczne, bo źle ustawiona pokrywa nie pozwoli nam zamknąć ramienia robota i przez to go włączyć. Po jakimś czasie da się dojść do wprawy, ale zdejmując pokrywę do mycia wiem, że czeka mnie znów zabawa z jej zakładaniem. No i kolejna ważna rzecz – nie można myć końcówek w zmywarce do naczyń. Wiele osób skarży się na problem odbarwiania się końcówek po wyjęciu ze zmywarki.

Czy materiał był dla Ciebie przydatny? 

Dzbanek do herbaty Altom Design 2600ml z zaparzaczem

0

W dzisiejszym materiale testuję szklany dzbanek z zaparzaczem o dość dużej pojemności, bo aż 2.6 litra. Nadaje się zarówno do herbaty, ziół, czy kawy.  Czy warto go kupić?

Jestem wielkim miłośnikiem herbaty. Piję jej ogromne ilości i chętnie sięgam po nowe smaki. Ostatnio jednak wybieram częściej herbaty ekspresowe w torebkach, bo nigdy nie lubiłem gdy w moim cieplutkim napoju coś pływa. Problem jest zdecydowanie mniejszy w herbatach liściastych o dużych liściach. Jednak wiele naparów lub mieszanek owocowych powoduje, że część składników opada na dno, a inne pływają po powierzchni. Większość zaparzaczy dostępnych na rynku dedykowana jest do małych filiżanek np. do 300 ml. Ich małe rozmiary sprawiają, że herbata nie jest w stanie się w nich rozwinąć by przekazać całą esencję smaku. A ja lubię herbatę i zawsze robię ją w dość dużych kubkach – aktualnie w kuflu 0,650 ml. Dlatego zacząłem szukać rozwiązania, które sprawiłoby, że mógłbym zużyć nieco zalegających już różnych mieszanek herbat sypanych. Wybór padł na opisywany w dzisiejszym materiale dzbanek do herbaty o pojemności aż 2.6L, który producent wyposażył od razu w zaparzacz. Produkt kupiłem we własnym zakresie.

Dzbanek Altom Design wykonany jest ze szkła odpornego na temperaturę do 130 stopni. Oznacza to, że można bez problemu zalać go wrzątkiem, jednak nie możemy go podgrzewać z użyciem np. podgrzewaczy. Wewnątrz znajduje się specjalne miejsce na metalowy zaparzacz, który nie dotyka dna dzbanka. Umożliwia to lepszy przepływ wody. Można go wkładać i wyjmować bez problemu, co ułatwia czyszczenie. Sitko ma dość sporo otworów, ale są małej średnicy, więc większość herbaty i ziół zostaje w jego wnętrzu.

Rączka jest duża i wykonana z plastiku. Dzięki temu nie nagrzewa się. Na górze i dole dzbanka wykonano wzmocnienia, by rączka pewnie trzymała ciężar pełnego dzbanka. Sprawdza się to bardzo dobrze – po zalaniu dzbanka ponad 2.5-litrami wody, rączka nie wygina się przy podnoszeniu. Co ciekawe, dzbanek dość dobrze trzyma temperaturę i nawet po kilku godzinach czuć jeszcze, że herbata jest lekko ciepła.

Pasta z makreli z puszki w pomidorach

0
  • Czas przygotowania:15
  • Ilość porcji:4
  • Czas gotowania:-
  • Poziom trudności:łatwy

W tym przepisie muszę Wam opowiedzieć drobną anegdotę. Gdy wiele lat temu w życiu podwinęła nam się noga i byliśmy zmuszeni przez kilka miesięcy oszczędzać nawet najmniejszy grosz. Zrezygnowaliśmy wtedy z wynajmu mieszkania, bo nie było nas na nie stać. Wyprowadzając się w rodzinne strony, stopniowo wywoziliśmy nasze rzeczy z miejsca na miejsce. Na sam koniec została zawartość lodówki. Nie było w niej wiele, ale złapał nas głód i uznaliśmy, że zjemy wszystko. Co było w lodówce? 2 puszki makreli w pomidorach „na czarną godzinę” i jedna cebula. W chlebaku była resztka pieczywa, zostały jeszcze przyprawy. Tak oto powstało pyszne danie, do którego uwielbiamy wracać dla smaku, a nie wspomnień. Z drugiej strony, koszt przygotowania 6 kanapek wynosi raptem kilka złotych.

Pasta z makreli z puszki - składniki

Pasta z makreli z puszki - przepis krok po kroku

  1. W odróżnieniu od pasty z tuńczyka, w tym przepisie wykorzystamy całą zawartość puszki z makrelą. Sos pomidorowy świetnie pasuje do makreli, a w połączeniu z cebulą – znacznie podkreśla smak ryby.
  2. Cebulę obieramy i kroimy na drobną kostkę. Możesz użyć dowolnej cebuli.
  3. Makrelę wyjmijcie i przełóżcie do miseczki. Wlejcie sos pomidorowy z puszki po makreli do tej miseczki. Przy użyciu widelca – podzielcie rybę na malutkie kawałeczki.
  4. Dodajcie cebulę, sól i pieprz i dobrze wymieszajcie całość.
  5. W takiej postaci można ją już serwować na kanapkach. Jeżeli chcecie nadać paście bardziej kremowej konsystencji, wykorzystajcie do tego robota kuchennego, maszynkę do mielenia lub mikser. Należy pamiętać, by nie przesadzić z obrotami sprzętu domowego – zbyt jednolita pasta nie wygląda ani dobrze, traci również na strukturze i smaku.

Pasta z tuńczyka

0
  • Czas przygotowania:10
  • Ilość porcji:4
  • Czas gotowania:1
  • Poziom trudności:łatwy

Lubię kanapki z różnymi pastami. To świetna przekąska, która jest też bardzo zdrowa. Pastę z tuńczyka można zrobić w łatwy i szybki sposób, i to w dwóch wersjach – zarówno na gęsto z bardzo gładką konsystencją, jak i strukturalną z dobrze widocznymi i wyczuwalnymi składnikami.

Pasta z tuńczyka

Pasta z tuńczyka - przepis krok po kroku

  1. Do przygotowania tego przepisu potrzebny będzie tuńczyk w puszce. Możesz kupić go w jednym kawału oraz rozdrobniony. Występuje również w sosie własnym oraz oleju. Dla mnie najlepiej smakuje tuńczyk w całym kawałku w oleju.
  2. Cebulę obieramy i kroimy na drobną kostkę. Możesz użyć dowolnej cebuli, ale cukrowa ma świetny smak na surowo.
  3. W tym przepisie możemy wykorzystać również ogórek konserwowy, ale nie jest on niezbędny i możecie go pominąć. Jeżeli go wykorzystujecie – należy go skroić w drobną kosteczkę. Ogórek jest dodatkiem, więc może być taki niezbyt duży.
  4. Tuńczyka odcedźcie i przełóżcie do miseczki. Za pomocą widelca – podzielcie go na malutkie kawałki.
  5. Dodajcie cebulę i ogórka. Całość dokładnie wymieszajcie. W takiej postaci można ją już serwować na kanapkach. Należy pamiętać tylko by nieco je posolić i popieprzyć.
  6. Jeżeli chcecie nadać paście bardziej kremowej konsystencji, wykorzystajcie do tego robota kuchennego, maszynkę do mielenia lub mikser. Należy pamiętać, by nie przesadzić z obrotami sprzętu domowego – zbyt jednolita pasta nie wygląda ani dobrze, traci również na strukturze i smaku.
  7. Można też położyć składniki osobno i zjeść ze smakiem 🙂

Patelnia Kohersen z powłoką Black Diamond Cube

1

Kohersen Black Diamond Cube to najnowsza seria patelni i garnków korzystających z tej nietypowej powłoki, które właśnie trafiły do sklepów. Jak sprawuje się w praktyce? W dzisiejszym materiale testuję patelnię o średnicy 24 centrymetrów z tą powłoką. Patelnię otrzymałem od producenta.

W sprzedaży dostępne są patelnie o różnej średnicy – 20, 24 i 28 centymetrów. Nie jest to tani sprzęt, bo za testowaną przeze mnie patelnię należy zapłacić 299 złotych. W dzisiejszym materiale postaram się odpowiedzieć na pytanie – czy warto?

Patelnia Kohersen wykonana jest ze stali nierdzewnej i występuje w kolorze srebrnym (inox). Wewnątrz pudełka znajdziemy etui na patelnię oraz przykrywkę. Oba elementy mają dodatkowe materiałowe etui do przechowywania. Jednak to, czym najbardziej chwali się producent, to dwustronna powierzchnia Black Cube z powłoką Diamond. Co kryje się pod tym pojęciem? Na pierwszy rzut oka patelnia wygląda inaczej niż inne – składa się z wielu wzorków i mieni się jakby brokatem. Jest tak z obu stron – zewnętrznej i wewnętrznej. Producent obiecuje, że takie autorskie rozwiązanie sprawia, że patelnia szybciej się nagrzewa, lepiej smaży, nie rysuje się nawet pod wpływem metalowych sztućców, składniki do niej mniej przywierają, a jej czyszczenie jest banalnie proste. Jedyne, co musimy zrobić, to zahartować patelnię przed pierwszym użyciem. Jak to się robi?

Hartowanie patelni Kohersen z powłoką Black Diamond Cube

Przed pierwszym użyciem patelni należy ją dokładnie umyć z wykorzystaniem płynu do mycia naczyń. Ma to zmyć wszelkie zanieczyszczenia oraz powłokę transportową. Po dokładnym wytarciu, patelnię wstawiamy na kuchenkę, dodajemy łyżkę oleju roślinnego i rozgrzewamy. Po około dwóch minutach delikatnie ruszamy patelnią na boki by olej się lepiej rozszedł i gotowe. Po ponownym użyciu, patelnia jest gotowa do działania i ma zyskać wszystkie te magiczne właściwości, o których pisze producent.

Jak jest w rzeczywistości? Muszę przyznać, że patelnia jest dobrze wyważona – nie przeważa w stronę dość masywnej rączki. Początkowo miałem obawy, że metalowa rączka będzie mocno się grzała. Okazało się, że właśnie jest zupełnie odwrotnie. Mile mnie to zaskoczyło. Powłoka faktycznie nagrzewa się dość szybko i polubiłem smażenie na tej patelni. Jej mycie również jest bardzo proste, aczkolwiek po blisko miesiącu używania patelni Kohersen zauważyłem, ze górna część, a w szczególności brzegi pozbawione powłoki Diamond już odbarwiły się i myją się już wyraźnie gorzej.

Bardzo fajnie dusi się składniki na tej patelni. Można używać do tego minimalna ilość tłuszczu, ale nie można zapominać o mieszaniu i podlewaniu odrobiną wody. Pokrywka idealnie przylega do patelni, ale też mocno się nagrzewa jej rączka – uważajcie na to przy gotowaniu. Patelnia jest w miarę płytka i ma małą średnicę, więc nadaje się do podsmażania niedużych porcji składników. Gdybym miał kupić sobie taką patelnię – z pewnością wybrałbym największy – 28-centrymetrowy wariant. Byłby bardziej uniwersalny do różnych zastosowań.

A jak sprawdza się sama powłoka? Przetestowałem ją w sposób zupełnie przypadkowy i naturalny. Chciałem poddusić krążki warzyw bez używania tłuszczu. Dolałem na początek trochę wody i zostawiłem pod przykryciem. Wtedy zadzwonił telefon, który sprawił, że zająłem się czymś innym. Gdy już poczułem zapach spalenizny w powietrzu, przypomniałem sobie o warzywach. Były przyklejone, przypalone. Wystarczyło zalać je wodą i bez problemu cały brud zszedł pod zwyczajną gąbką. Nie musiałem nawet szorować. To bardzo duży plus, bo nie mam zmywarki i nie lubię zmywać. Dlatego często uczulam swoją rodzinę by po zjedzeniu opłukali chociaż talerze, lub zalali garnki wodą z płynem do mycia naczyń. Dlatego łatwość mycia patelni Kohersen jest na duży plus.

Mam jednak drobne zastrzeżenie do samej powłoki. Nie używam już zwyczajowo metalowych sztućców do mieszania by nie rysować garnków. W ich miejsce są jedynie łopatki silikonowe, plastikowe bądź drewniane. Mimo wszystko udało mi się zrobić rysę na środku patelni na powłoce, która miała być odporna nawet na drucianą gąbkę.

Pyszna zupa krem ze szparagów

0
  • Czas przygotowania:10
  • Ilość porcji:4
  • Czas gotowania:40
  • Poziom trudności:łatwy

Szparagi to składnik, który albo pokochacie, albo niekoniecznie. Mają swój charakterystyczny smak, który jest mocno wyczuwalny we wszystkich potrawach. W dzisiejszym wpisie chciałem zaproponować Wam szparagi w postaci kremowej zupy. 

Zupa ze szparagów - składniki

Zupa ze szparagów - przepis krok po kroku

  1. Białe szparagi należy umyć, obrać i odłamać im twardy koniec.
  2. Zielone szparagi nie musimy obierać. Wystarczy je umyć i odłamać również twardy koniec.
  3. Szparagi można przekroić na pół. Następnie należy je włożyć do garnka, zalać wodą i lekko posolić. Gotować przez kilka minut.
  4. Następnie należy je zahartować zalewając zimną wodą. Dzięki temu zachowają więcej koloru i smaku.
  5. Ziemniaki należy obrać i pokroić na kawałki.
  6. Szalotki obierz i posiekaj w piórka.
  7. Do garnka, w którym gotowana będzie zupa wlej olej i podsmaż na nim szalotkę i ziemniaki.
  8. Do całości dodajemy podgotowane wcześniej szparagi i podsmażamy. Następnie wlewamy bulion. (Jak zrobić bulion)
  9. Gotujemy do miękkości bez przykrywki.
  10. Po ugotowaniu dodajemy groszek (jeżeli jest z puszki). Jeżeli był mrożony – należy go dodać wcześniej by zdążył się ugotować. Na tym etapie możemy odkroić kilka główek ugotowanych i podsmażonych szparagów do dekoracji.
  11. Miksujemy całość, dodajemy łyżkę śmietany (sprawdź, jak poprawnie zabielić zupę). Przyprawiamy solą i pieprzem. Gotowe!
  12. Możemy podawać z chrupiącymi grzankami i przyozdobić kawałkami szparagów.

Zupa krem z kalafiora i białych warzyw

0
  • Czas przygotowania:10
  • Ilość porcji:4
  • Czas gotowania:50
  • Poziom trudności:łatwy

Zupa krem z kalafiora i białych warzyw jest aksamitna i delikatna w smaku. Świetnie smakuje z grzankami lub świeżym pieczywem. Jak ją zrobić?

Zupa krem z kalafiora i białych warzyw - składniki

Zupa krem z kalafiora i białych warzyw - przepis krok po kroku

  1. Seler i ziemniaki obieramy i myjemy.
  2. Oba warzywa kroimy w podobnej wielkości kostkę.
  3. Kalafior myjemy i dzielimy go na mniejsze różyczki.
  4. Cebulę i czosnek obieramy i siekamy na drobne kawałki.
  5. Por dokładnie myjemy i kroimy na krążki.
  6. W garnku, w którym będziemy gotowali zupę, dodajemy masło i roztapiamy je. Dodajemy do niego cebulę, por i czosnek i delikatnie przesmażamy.
  7. Do składników dodajemy kalafior, seler i ziemniaki. Chwilę smażymy (1 minuta).
  8. Dolewamy bulion i mleko.
  9. Czekamy do zagotowania składników i gotujemy przez następne 20 minut (tradycyjnie – do miękkości warzyw).
  10. Po ugotowaniu wyłączamy gaz i przy użyciu blendera mieszamy.
  11. Do tak przygotowanej zupy dodajemy śmietanę. Jak odpowiednio zabielić zupę dowiesz się z artykułu: Jak zabielić zupę by się nie zważyła.
  12. Przyprawiamy całość solą, pieprzem, sokiem z cytryny i chrzanem.
  13. Rozlewamy kremową zupę do talerzy i przyozdabiamy np. kleksem śmietany lub świeżymi ziołami.