Kiedy po raz pierwszy usłyszałem o dżemie zrobionym z szyszek sosny, nie do końca wierzyłem w opowieści znajomego, który właśnie wrócił z wycieczki po Gruzji. Okazuje się, że to dość popularne przetwory i z samych szyszek robi się znacznie więcej niż tylko dżem. Dziś jednak skupimy się na delikatnej marmoladzie, która szturmem zdobyła już wiele regionów świata, także ze względu na swoje zdrowotne właściwości. Syrop z tego składnika można dodawać do herbatek, ma sporo witaminy C, soli mineralnych i flawonoidy działające moczopędnie i rozkurczowo.
Szyszki sosny powinny być młode. Dlatego ten przepis najlepiej wykonać na przełomie maja do nawet końca czerwca. Szyszki powinny być zielone, w miarę miękkie i liczyć do 3 centymetrów długości.
Dżem z szyszek sosny - składniki
Dżem z szyszek sosny - przepis krok po kroku
Szyszki dokładnie umyj pod bieżącą wodą.
Do garnka wlej litr wody i dodaj do niego szyszki.
Zagotuj wodę i przez 20 minut gotuj na dużym ogniu.
Odstaw garnek i pozwól mu wystygnąć. Możesz pominąć ten krok, ale ten sposób pozwoli wydobyć karmelowy kolor z syropu.
Ponownie zagotuj wodę z szyszkami i dodaj cukier.
Mieszaj od czasu do czasu.
Gotujemy wywar do momentu odparowania części wody. Wtedy całość zgęstnieje i nabierze konsystencji syropu.
Dżem przełóż do słoików i zamknij je szczelnie.
Smaczna porada:
Dżem możesz przechowywać w temperaturze pokojowej.
Kotlety ziemniaczane w stylu amerykańskich ziemniaków pancake to klasyczny przykład pomysłowej kuchni naszych babć. Ten przepis gości w wielu domach jako danie, które wykorzystuje składniki poprzedniego obiadu i co najważniejsze – jest równie smaczne!
Do jego wykonania potrzebujesz przede wszystkim ugotowanych wcześniej ziemniaków. Mogą pochodzić właśnie z poprzedniego obiadu, ale jeżeli planujesz zrobić kotlety ziemniaczane od zera – pamiętaj, aby ziemniaki ugotować i aby zdążyły ostygnąć.
Kotlety ziemniaczane w stylu pancake - składniki
Kotlety ziemniaczane w stylu pancake - przepis krok po kroku
Do przygotowania 5 dorodnych kotletów potrzebujemy około pół kilograma ziemniaków. Należy je rozgnieść za pomocą tłuczka, lub przepuścić przez maszynkę do mielenia.
Do dużej misy dodajemy ziemniaki, łyżkę mąki ziemniaczanej, łyżkę mąki pszennej, doprawiamy pieprzem i odrobiną soli.
Dodajemy jedno jajko i całość dokładnie mieszamy i zagniatamy.
Z powstałego ciasta formujemy kotleciki. W tym przypadku wzorujemy się na amerykańskich pancake, więc nasze kotleciki będą nieco grubsze.
Rozgrzewamy olej rzepakowy na patelni. Kotleciki otaczamy w bułce tartej i smażymy na patelni równo z obu stron do momentu równego zarumienienia.
Smaczna porada
Możesz wykorzystać w tym przepisie ziemniaki, które zostały po ostatnim obiedzie.
Kotleciki świetnie smakują z sosami np. pieczeniowym, lub gulaszami.
Jajko zawsze warto rozbić wpierw do niedużej miseczki. W ten sposób sprawdzimy, czy jest ono świeże. Gdybyśmy natychmiast rozbili jajo do mieszanki i okazało się ono zepsute – cała nasza praca jest zmarnowana i musimy zacząć jeszcze raz.
Dzisiejszym przepisem zapraszam Was na kulinarne eksperymenty używając prostych składników. To właśnie ta pyszna przekąska powstała w czasach, gdy wyprowadziliśmy się od swoich rodziców i zdecydowaliśmy zamieszkać razem. A, że ja bardzo lubię eksperymentować w kuchni, to chętnie łączę ze sobą pozornie dziwne składniki.
Ziołowe łódki z ziemniaków na ostro to usprawniona wersja klasycznego przepisu Pieczone ćwiartki ziemniaczane w ziołach. Tym razem nie zabraknie słodyczy i nutki pikantnego smaku!
Ziołowe łódki z ziemniaków w miodzie i na ostro
Ziołowe łódki z ziemniaków w miodzie i na ostro - przepis krok po kroku
Obierz ziemniaki i pokrój je w łódki (najpierw na pół, później połówki znów na pół).
Do szklanki dodaj łyżkę miodu, dwie łyżki oleju rzepakowego, 2 łyżki wody i dokładnie wymieszaj.
Do mieszanki dodaj stopniowo przyprawy i dokładnie wymieszaj. Zamiast chili w proszku możesz wykorzystać świeże chili. W tym przypadku pokrój je w drobną kostkę lub paseczki. Dodaj do całości.
Ziemniaki rozłóż do naczynia żaroodpornego. Wlej przygotowaną mieszankę i dokładnie wymieszaj całość.
Włóż do piekarnika rozgrzanego do 220 stopni Celsjusza. Piecz przez około 30-35 minut mieszając 2-3 razy całość.
Smaczna porada
Aby ułatwić mieszanie składników, do szklanki żaroodpornej dodaj miód i podgrzej go kilka sekund w mikrofali. Możesz także łyżkę z miodem włożyć do szklanki, a tę szklankę wstawić do ciepłej wody.
Jeżeli do przepisu używasz młodych ziemniaków – nie musisz ich obierać. Umyj je dokładnie i wyszoruj skórkę.
Zakręcone ziemniaki kojarzą nam się przede wszystkimi z szybkim jedzeniem z budek i foodtrucków ustawionych w turystycznie popularnych miejscach. Kosztują często blisko 15 złotych i są smażone na głębokim tłuszczu, co może jest i smaczne, ale bardzo niezdrowe. Tymczasem, takie zakręcone ziemniaczane świderki możemy zrobić w domu. Takie przekąski lubią w szczególności dzieci.
Pieczone zakręcone ziemniaki świderki składniki
Pieczone zakręcone ziemniaki świderki - przepis krok po kroku
Do przygotowania tego przepisu bardzo pomocna jest specjalna maszynka do cięcia ziemniaków w świderki. Co ważne – są one połączone ze sobą, a nie przecinane jak talarki. Dzięki temu bardzo szybko i łatwo uzyskujemy ziemniaczaną harmonijkę. Wystarczy nadziać ziemniaka na spiralę i obracać korbą. Wirujący ziemniak przesuwa się w jedną ze stron cały czas stykając się z ostrzem. Te formuje go w charakterystyczny, spiralny kształt.
Możemy ją usmażyć na głębokim oleju (np. we frytkownicy) lub upiec w piekarniku. W przypadku piekarnika, należy rozgrzać go do 220 stopni, ziemniaczane świderki położyć na blasze i piec przez około 30-40 minut. Po wyjęciu, świderki obsypujemy przyprawami.
Pieczone zakręcone ziemniaki świderki
Smaczna porada:
Upieczone świderki możecie delikatnie przetrzeć olejem. Dzięki temu przyprawy będą lepiej przywierały.
Przydatne urządzenia:
Maszynka do cięcia ziemniaków w świderki. Koszt około 20-50 zł. Polecam kupno metalowej, bo plastikowa się szybko wyrabia i przestaje działać. Możecie taką kupić w tym miejscu.
Pieczone ćwiartki z ziemniaków to bardzo łatwy i szybki przepis, który nada się na różne okazje. Sprawdzi się zarówno jako dodatek do dań głównych, jak i samodzielna smaczna przekąska na obiad, czy imprezę. Przepis nie wykorzystuje ani grama tłuszczu, smażenie i frytkownicę zastąpiliśmy pieczeniem, więc nie musicie się obawiać o cholesterol.
Dużym plusem tego przepisu jest możliwość stosowania ulubionych ziół. Mogą to być gotowa mieszanka np. zioła prowansalskie, do grzanek złocistych, frytek lub samych ziemniaków. Można również po prostu odrobinę posolić ziemniaki i dodać nieco koperku, także mrożonego. Tak przygotowane składniki można upiec w brytfance lub naczyniu żaroodpornym. Dobrym rozwiązaniem jest również tzw. frytkownica beztłuszczowa – na gorące powietrze.
Uwaga, tego typu dania możecie kupić jako gotowe mrożonki. Idąc na skróty zwróćcie uwagę na ich skład i sposób przygotowania. Wiele z nich jest wstępnie smażonych na najtańszych olejach i następnie głęboko mrożonych.
Pieczone ćwiartki ziemniaczane w ziołach
Pieczone ćwiartki ziemniaczane w ziołach - przepis krok po kroku
Do tego przepisu potrzebujemy około 1 kilograma ziemniaków młodych lub starych (porcja dla 4 osób).
Po umyciu ziemniaków lub obraniu ze skórki, kroimy je w ćwiartki (ziemniak na pół i otrzymane połówki również na pół).
Ziemniaki układamy w naczyniu żaroodpornym lub brytfannie i wkładamy do piekarnika rozgrzanego do 220 stopni Celsjusza. Alternatywnie możemy użyć frytkownicy beztłuszczowej.
Pieczemy ziemniaki przez około 30-40 minut, mieszając 2-3 razy w trakcie pieczenia. Pozwoli to na ich równomierne upieczenie.
Gdy ziemniaki pokryją się delikatną złocistą skórką wyciągamy je z piekarnika. Przekładamy do miski.
Do miski dodajemy szczyptę soli i ulubione przyprawy. Jeżeli wybrana przez Was mieszanka przypraw ma w składzie sól – nie dodawajcie jej dodatkowo, ziemniaki będą zbyt słone. Możemy dodać także świeżego koperku. Całość dokładnie mieszamy.
Podajemy w dużej misce jako główna przekąska lub jako dodatek do innych potraw.
Smaczna porada
W przypadku młodych ziemniaków wystarczy dobrze umyć ich skórkę i można jeść ziemniaki także ze skórką.
W przypadku starych ziemniaków – należy je obrać przed pokrojeniem w ćwiartki.
Jeżeli chcecie skrócić czas pieczenia – możecie przed samym pieczeniem ugotować ziemniaki.
W dzisiejszej smacznej recenzji testujemy najnowszego robota kuchennego Gotie – model GPM-1300W w kolorze czerwonym. Jak sprawuje się w praktyce i czy warto go kupić? Dowiecie się w tym artykule.
Pierwsze wrażenia
Robot kuchenny to kolejne urządzenie od Gotie, które otrzymałem od producenta do recenzji. Poprzednie recenzje – wyciskarka wolnoobrotowa, oraz blender możecie przeczytać w innych materiałach.
Urządzenie przyszło do mnie w czarnym, eleganckim opakowaniu. W jego środku znalazłem jednostkę centralną (robota), misę, zestaw trzech końcówek do robota oraz łopatkę. Robot kuchenny dostępny jest w kilku wariantach kolorystycznych. W moim przypadku jest to świetny, czerwony kolor. Jego malowanie przypomina lakier z aut marki Mazda – czerwień jest taka głęboka i mieni się kryształkami pod wpływem światła. Bardzo mi się spodobał ten kolor.
Lakier Gotie GPM-1300W
W zestawie znajduje się misa o pojemności 6.5 litra, która umożliwia wyrabianie większej ilości ciasta. W oczy rzuca się kompaktowy rozmiar urządzenia. W porównaniu z opisywanym przeze mnie wcześniej robotem kuchennym Kerch, Gotie jest smuklejsze, ale nieco wyższe. Moim zdaniem, taki kompaktowy charakter robota jest znacznie lepszy do mniejszych kuchni – po prostu całość nie zajmuje tak dużo miejsca na blacie.
Pokrętło regulacji obrotów w Gotie GPM-1300W
Podobnie jak w innych tego typu urządzeniach, z przodu znajduje się duże pokrętło z regulacją prędkości pracy (w tym przypadku ma ona 6 stopni). Jest także tryb pracy pulsacyjnej. W zestawie znajduje się także przeźroczysta pokrywa na misę, która chroni przez chlapaniem i wysypywaniem produktów w trakcie pracy urządzenia. Ma także dość duży zamykany klapką otwór, przez który można dodawać składniki bez konieczności demontażu całości. To wygodne rozwiązanie, a samą pokrywę demontuje i zakłada się dość łatwo. To duży plus, bo w przypadku robota Kerch, miałem sporo problemów ze spasowaniem pokrywy. Tutaj mocowanie pokrywy do robota jest znacznie lepsze i dokładniejsze.
Chromowane wykończenia i osłona misy z otworem na szybkie dodawanie składników
Warto wspomnieć także o antypośligowych nóżkach, co jest standardowym, ale bardzo dobrym rozwiązaniem, a także o dużej rączce służącej do podnoszenia ramienia robota.
Zawartość zestawu
Po podniesieniu ramienia robota możemy demontować misę, a także wymienić końcówki. Brakuje mi nieco rączki do misy, która ułatwiałaby wyjmowanie i jej przenoszenie. Jednak, jak w przypadku testowanego przeze mnie innego urządzenia tej kategorii, rączka zabiera sporo miejsca na kuchennym blacie.
A jakie mamy nasadki w zestawie? Właściwie, to takie jak w każdym robocie w podobnym przedziale cenowym. Do wyboru mamy hak, mieszadło i trzepaczkę. Pozwala to m.in. na mieszanie, delikatne miksowanie, ubijanie piany, czy ugniatanie ciasta. Wymiana końcówek jest bardzo prosta – wystarczy zwolnić blokadę, która podnosi całe ramię do góry. Następnie wystarczy wypiąć używaną końcówkę i w to miejsce wpiąć inną. Nie trzeba przy tym wyjmować całej misy.
System mocowania końcówek – należy je wcisnąć i przekręcić do blokady
Gotie GPM-1300W w praktyce
Robot kuchenny jest bardzo przydatny w kuchni. W zdecydowanej większości przypadków będziemy go używali do wyrabiania ciasta. W ramach testów, kilkukrotnie zagnietliśmy ciasto na szybką pizzę, ale także wyrobiliśmy ciasto na pierogi, a także klasyczne wypieki, jak chociażby szarlotka. Próbowaliśmy ubić białka, a także wymieszać składniki na różne potrawy.
Początkowo zastanawiałem się, jak poradzi sobie to urządzenie z dość twardym i ciężkim ciastem. Ma 1300 watów mocy, czyli o ponad połowę mniej niż testowany przeze mnie wcześniej robot innej firmy. Mimo wszystko, urządzenie dało radę i to bez najmniejszego problemu. Ruch planetarny pomógł dokładnie wymieszać i zagnieść składniki na ciasto. Przez ten czas nie zauważyłem, aby silnik zwolnił pod obciążeniem lub zaczął z siebie wydawać niepokojące odgłosy. Ubijając sypkie składniki warto sprawdzić, czy pokrywa dobrze przylega, bo w trakcie jednej z prób na wyższych obrotach, odrobina mąki uciekła mi poza misę. Obawiałem się także o jakość mieszania, ale moje obawy okazały się zbędne. Mieszadło poradziło sobie znakomicie, a składniki nie osadzały się na ściance misy.
A jak wygląda sprawa ubijania białek? W wielu urządzeniach jest problem z minimalną ilością składników potrzebnych, by było to możliwe. Tutaj jest dokładnie tak samo. Potrzebujecie użyć przynajmniej 4 białek, by ubijaczka była w stanie spełnić swoje zadanie. W przypadku mniejszej ilości – będzie to utrudnione bądź niemożliwe.
To, co spodobało mi się w modelu konkurencji, to specjalne silikonowe nakładki na brzegi mieszadła. W ten sposób mieszadło bardzo dobrze przylega do ścianek misy i dokładnie miesza składniki. W przypadku Gotie, mieszadło jest w całości metalowe, ale odstęp od misy jest już większy. Bez problemu może wymieszać składniki, ale nie może być ich w misie minimalna ilość. Na korzyść mieszadła Gotie przemawia jego wielkość (jest większe), oraz kształt wypełnienia, które pozwala lepiej mieszać większą ilość składników.
Porównanie mieszadeł (z lewej Gotie, z prawej konkurencji)
Minusy urządzenia
Testując każde urządzenie skupiam się nie tylko na jego plusach, ale także minusach. W przypadku Gotie małym minusem jest jego głośność. Nie jest ekstremalnie głośny, ale do najcichszych urządzeń z pewnością nie należy. Zwróciłem uwagę także na miejscami dość słabe wykończenie lakiernicze.
Czy czerwona kapusta jest kuzynką kapusty zielonej? Tak, jak najbardziej. Jest niemal jej starszą siostrą. Kolor czerwony pochodzi od antocyjanu – rodzaju pigmentu roślinnego, który powoduje, iż liście zmieniają jesienią swój kolor na czerwony.
Czerwona kapusta do złudzenia przypomina przede wszystkim smakowo zielony swój odpowiednik. Można nawet pokusić się o stwierdzenie, że osoba z zawiązanymi oczami może mieć poważne trudności, aby odróżnić te dwa niezwykle zbieżne smaki. Delikatne różnice są prawie niezauważalne. A wizualna główna różnica pomiędzy nimi wynika z jaskrawych, wręcz fioletowych albo czerwono-fioletowych liści. Obydwiema kapustami – czerwoną i zieloną – zarówno w wersji „na surowo”, jak i gotowaną, można zatem delektować się w ten sam sposób.
Kapusta czerwona zwana modrą
Należy ona do rodziny kapustowatych (Brassicaceae), posiada zwartą okrągłą główkę i woskowate liście koloru fioletowego lub czerwonego, wpadającego w głęboki fiolet. Obok brokułu, kalafiora, brukselki i jarmużu kapusta jest warzywem krzyżowym, co oznacza, iż należy do rodziny botanicznej Brassicaceae. Zaś pod względem gatunku – to oleracea. Dostępna jest przez cały rok, a uprawia ją cała Europa, Ameryka Północna, Azja i Afryka.
Na świecie do rodziny „kapustowatych” należy 38 gatunków roślin, spośród których 21 gatunków – głównie w Europie – występuje w stanie dzikim. Ocenia się, że kapusta uprawiana jest od co najmniej 4000 lat, a może i dłużej. Roślinę tę powszechnie spożywano już w starożytności, ale także i w wiekach średnich. Zaś jej dzisiejsza kariera rozpoczyna się w XVI wieku.
Nie tylko w postaci surowej – w sałatkach czy surówkach – można delektować się czerwoną kapustą. Można ją również gotować, smażyć, gotować na parze i dusić. Ale również można marynować i kisić. Czasem czerwona kapusta zmienia barwę, jak to bywa w przypadku popularnego w całych Niemczech „blaukrautu”. Jest to wtedy tzw. „niebieska kapusta” – danie podawane jako dodatek do wieprzowiny i kiełbasy, a przyrządzane z duszonej czerwonej kapusty wraz z jabłkami, octem, czosnkiem, cukrem, kminkiem i innymi przyprawami.
Zastosowanie czerwonej kapusty w kuchni
Najczęściej spożywamy ją na surowo – w sałatkach i surówkach, chociaż często jest również gotowana, smażona, gotowana na wolnym ogniu, duszona. W sposób szczególny warzywo to smakuje po upieczeniu, gdyż dany proces poprzez karmelizację węglowodanów pomaga w wydobyciu z kapusty pewnej dozy słodyczy. Ale aby przygotować czerwoną kapustę na sałatkę lub surówkę wystarczy skorzystać z pomocy ostrego noża, którym przecinamy główkę rośliny na pół przez łodygę, a następnie wycinamy rdzeń z każdej strony. Kolejna czynność to po prostu posiekanie lub rozdrobnienie jej na cząstki dowolnej grubości.
Roślina ta świetnie komponuje się ze smakami słodko-kwaśnymi, takimi jak jabłka i cytrusy, które wchodzą w szczególne interakcje ze wszelkiego rodzaju daniami z wieprzowiny. Wartościowe uzupełnieniem pod względem smakowym stanowią również przyprawy: goździki, cynamon, gałka muszkatołowa, jagody jałowca.
Zamiana koloru w trakcie gotowania
Podczas gotowania czerwonej kapusty należy pamiętać, iż po zakończeniu tego procesu może ona zmienić kolor. Dzieje się tak w zależności od rodzaju płynu, w którym jest ona poddawana gotowaniu. Płyn o odczynie kwaśnym wpłynie na zachowanie czerwonego koloru, zaś płyn o odczynie neutralnym (np. zwykła woda) może spowodować zmianę koloru na niebieskawy lub ciemnofioletowy. Z tego też powodu czerwoną kapustę często łączymy z jabłkami, sokiem z cytryny, octem lub winem, gdyż te składniki również się sprawdzają. Czerwona kapusta gotowana w zwykłej wodzie zmienia kolor na niebieski, ale dodanie kwaśnej substancji zazwyczaj przywraca warzywu kolor pierwotny. A ponieważ czerwony kolor w większości przypadków przenika do innych produktów spożywczych, to warto ten fakt wziąć pod uwagę przy podejmowaniu decyzji o tym, jak przygotować daną potrawę.
A jak smakuje ta kapusta? Jaką ma wartość odżywczą?
Posiada ona jakby śmielszy, bardziej pieprzny smak niż zwykła kapusta zielona, która jest łagodniejsza i dysponuje bardziej roślinnym odcieniem smakowym. Poprzez gotowanie możemy złagodzić smak, ale również i wydobyć słodkie nuty. Kapusta podawana na surowo wyróżnia się chrupiącą, woskową konsystencją. 100 gramów surowej czerwonej kapusty zawiera około 90% wody i dostarcza 31 kalorii, 7 gramów węglowodanów, 2 gramy błonnika i 1 gram białka. Jest ona także źródłem witaminy C oraz K.
A jak przechowywać kapustę?
Można ją położyć w dowolnym miejscu bez opakowania i pozostawić w takim stanie do dwóch miesięcy. Ale jeśli chcemy ją przechowywać w mniejszych porcjach, to – absolutnie bez mycia – należy roślinę pokroić, potem ciasno zawinąć i magazynować najwyżej przez 2-3 dni, po czym trzeba ją przygotować do spożycia. Pamiętać należy, iż nie myjemy czerwonej kapusty, którą zamierzamy użyć za jakiś czas, gdyż wilgoć może przyspieszyć jej psucie się.
Kapusta jest nie tylko biała i czerwona. Jest również zielona. Tę odmianę jednego z najbardziej rozpowszechnionych warzyw liściastych na świecie szczególnie upodobali sobie Azjaci. Nazywają ją „armatnią”, gdyż rośnie w ciasnych, kulistych główkach, przypominających kule armatnie. W całej Azji, ale już nie tylko tam, ludzie zajadają się jej chrupkimi liśćmi o woskowej konsystencji – niezwykle tanimi, a pożywnymi zarazem.
Zielona kapusta jest obok brokułu, kalafiora, brukselki i jarmużu, warzywem krzyżowym, co oznacza, że należy do rodziny botanicznej Brassicaceae. Tworzą ją średniej wielkości gładkie, wydłużone liście w kolorze zielonym, z białymi końcówkami. Zielone liście i białe są jadalne, ale czym są one mniejsze, tym smaczniejsze. Rdzeń rośliny jest przeważnie wycinany przed przygotowaniem, gdyż ze względu na swą twardość może być zbyt trudny do spożycia. Kapustę można podawać na surowo lub przyrządzać na wiele sposobów poprzez gotowanie (kapusta duszona jest szczególnie smaczna), marynowanie lub fermentowanie, a nawet pieczenie.
Kapusta zielona – skąd się wzięła?
Na świecie do rodziny „kapustowatych” należy 38 gatunków roślin, spośród których 21 gatunków – głównie w Europie – występuje w stanie dzikim. Ocenia się, że kapusta uprawiana jest od co najmniej 4000 lat, a może i dłużej. Roślinę tę powszechnie spożywano już w starożytności, ale także i w wiekach średnich. Zaś jej dzisiejsza kariera rozpoczyna się w XVI wieku. Kapustę najbardziej ceni się w Irlandii, Rosji, Niemczech, ale również w Polsce i Czechach.
A jak przyrządzać zieloną kapustę?
Można ją przygotowywać na wiele sposobów, ale najczęściej się ją smaży, gotuje na wolnym ogniu, na parze lub dusi. Peklowana wołowina z kapustą – to tradycyjne, niezwykle delikatne danie, spożywane w dni świąteczne w wielu kulturach. Aby kapustę ugotować, trzeba ją przekroić na pół poprzez rdzeń, a następnie poćwiartować. Zaś ćwiartki trzeba poddać gotowaniu, ale już w całości. Proces taki trwa ok. 6-8 minut. Lecz gdyby kapusta została wcześniej posiekana, to skróciłby się on do 3-5 minut. Tak przyrządzone warzywo można już podawać na stół, jednakże wcześniej trzeba je odcedzić. Można również gotować całe ćwiartki na parze, w koszu do gotowania, ale to już nieco dłuższy proces, gdyż trwa ok. 10-12 minut.
Pieczenie i gotowanie kapusty zielonej
Kapustę można również i piec, i gotować na parze. Proces pieczenia wydobywa ogromną ilość smaku i słodyczy poprzez karmelizację węglowodanów. A jak się do tego powinieneś zabrać? Pokrój kapustę na ćwiartki, a następnie posmaruj je oliwą, najlepiej z oliwek. Dopraw potem obficie solą i piecz na blasze przez 45 minut w temperaturze lekko ponad 200 st. C. Inną opcją stanowi gotowanie na parze. Korzystając z faktu, iż liście rośliny są stosunkowo mocne, to po ugotowaniu na parze można je następnie nadziewać mielonym mięsem, ryżem lub innymi składnikami o ziarnistej konsystencji.
Warzywo to jest także stosunkowo częstym składnikiem różnych zup. Kapustę można marynować i kisić. Zieloną kapustę często podaje się również na surowo, jako dodatek do sałatek. Jest ona głównym składnikiem klasycznej amerykańskiej sałatki „coleslaw” – popularnej surówki obiadowej, w której podstawowym składnikiem jest surowa szatkowana kapusta, zaś w zależności od kraju czy upodobań dodawane są do niej rozmaite składniki jak: marchew, jabłko czy ananas.
Czy kapusta zielona ma dużo składników odżywczych?
Warzywo to posiada roślinny, nieco pieprzny smak. Jednak zmiękczany jest on poprzez gotowanie. W początkowej fazie procesu gotowania z garnka może być dodatkowo wydzielany lekki zapach siarki. Smak zielonej kapusty bardzo przypomina kalafior lub brukselkę, z którymi jest ona blisko spokrewniona. Sto gramów surowej zielonej kapusty zawiera aż około 92% wody, 1 gram białka, 6 gramów węglowodanów i 3 gramy błonnika wraz ze znikomą ilością tłuszczu. Roślina ta stanowi także źródło witamin: C oraz K.
Gdzie kupić kapustę zieloną?
Warzywo to jest jednym z najbardziej wszechobecnych na świecie i można je łatwo znaleźć w sklepie spożywczym lub w supermarkecie. Wiosną i jesienią kapustę tę można również łatwo zobaczyć na targowiskach. Wybierając określony egzemplarz, należy wyszukiwać te kapusty, których zewnętrzne liście nie są ani zwiędłe, ani brązowawe, zaś struktura głowy jest ciasna, zbita, a ona sama ciężka.
A jak przechowywać kapustę?
Można ją położyć w dowolnym miejscu bez opakowania i pozostawić w takim stanie do dwóch miesięcy. Ale jeśli chcemy ją przechowywać w mniejszych porcjach, to – absolutnie bez mycia – należy roślinę pokroić, potem ciasno zawinąć i magazynować najwyżej przez 2-3 dni, po czym trzeba ją przygotować do spożycia. Pamiętać należy, iż nie myjemy zielonej kapusty, którą zamierzamy użyć za jakiś czas, gdyż wilgoć może przyspieszyć jej psucie się.
Inne gatunki i odmiany kapusty
Obok zielonej kapusty istnieje też kilka innych rodzajów tego warzywa. Kapusta czerwona ma fioletowy kolor, zaś kapusta pekińska, która dotarła do Europy z Chin i Japonii dopiero na początku XX wieku, posiada wydłużony kształt. A ta kapusta, która jest zapewne najbardziej podobna do zielonej kapusty, nazywa się kapustą włoską. Podobnie jak zielona, włoska jest okrągła, zaś główna różnica pomiędzy nimi polega na tym, że liście włoskiej odmiany są koronkowe, jakby kędzierzawe. I nie są one tak gęsto upakowane, jak w wypadku główki kapusty zielonej. Smak włoskiej odróżnia się większą dozą słodkości, a jej liście są bardziej delikatne.
W dzisiejszym materiale testuję urządzenie, które pomoże nam zrobić pyszne soki, dżemy i sorbety. Jak sprawuje się wyciskarka wolnoobrotowa Gotie GSJ-630R w praktyce? Zapraszam do testu. Urządzenie do recenzji otrzymałem od firmy Gotie.
Od kilku lat mam w domu wyciskarkę wolnoobrotową, która jest dość często używana w naszej kuchni. Początkowo stosowaliśmy ją głównie do przygotowywania soków z warzyw, owoców i ziół. Szybko okazało się, że świetnie radzi sobie także m.in. zamienieniu świeżych buraków na barszcz, czy ziemniaków na placki ziemniaczane. Testowane przeze mnie urządzenie ma być krokiem w przód i znacznym rozszerzeniem funkcji takiej wyciskarki.
Gotie GSJ-630R – pudełko wypełnione akcesoriami
Sokowirówka, czy wyciskarka wolnoobrotowa?
Na wstępie możecie zapytać: dlaczego wyciskarka wolnoobrotowa, a nie sokowirówka? Oba urządzenia służą w podobnym celu, ale znacznie różni się sposób, w jaki go osiągają. Sokowirówka ma szybko wirujące ostrza, które ścierają składniki. Wytwarza się przy ciepło oraz piana. Ciepło z kolei sprawia, że z tak przygotowanego soku szybciej uciekają witaminy. Zmienia się także smak i konsystencja. Wyciskarki wolnoobrotowe składają się z elementu przypominającego ślimaka. Po włączeniu urządzenia, składniki są przesuwane w głąb urządzenia, a wspomniany przed chwilą „ślimak”, stopniowo zgniata je coraz bardziej. W ten sposób powstaje sok oraz pulpa. Oba elementy możemy wykorzystać.
Gotie GSJ-630R – wszystkie elementy zestawu
Wyciskarka Gotie GSJ-630R – pierwsze wrażenia
Muszę przyznać, że urządzenie przyszło do mnie w dość sporym pudełku. W jego wnętrzu znalazłem jednostkę centralną oraz dodatkowe akcesoria. Elementów jest tak dużo, że początkowo mogą przywrócić nas o lekki zawrót głowy. W zestawie znajduje się także instrukcja obsługi oraz przewodnik po owocach i warzywach.
Trzy rodzaje sitek do wyciskarki
Co ciekawe, producent założył, że montaż nie powinien nikomu sprawić problemu, więc nie znajdziemy w instrukcji opisu poszczególnych elementów. O ile możemy wspomóc się rysunkiem rozłożonego urządzenia na pudełku, tak zastosowanie różnych sitek już nie jest takie oczywiste. Zapytałem o to producenta i zastosowanie poszczególnych sitek znajdziecie w podpisie do zdjęć.
Składanie wyciskarki wolnoobrotowej
Okazało się, że mimo tak wielu elementów, samo złożenie całości nie jest wcale takie skomplikowane. Najlepiej zacząć to robić od wyboru funkcji – tutaj mamy dwie możliwości. Pierwsza z nich to klasyczna opcja pracy jako wyciskarka, druga to krajalnica do robienia sałatek. Wybór jest istotny, bo od niego zależy, którą końcówkę założymy.
Gotie GSJ-630R – silikonowe łopatki nakładane na sitko
W przypadku wyciskarki wolnoobrotowej należy wybrać jedno z trzech sitek i nałożyć na nie specjalne silikonowe łopatki – pomogą nam zgarnąć sok do pojemnika. Następnie nakładamy pojemnik z dwiema dyszami na bazę wyciskarki. Do pojemnika wkładamy sitko, do którego wsadzamy ślimak.
Gotie GSJ-630R – silikonowe łopatki nakładane na sitko
Montaż jest o tyle uproszczony, bo pojemnik ma specjalne trzy otwory, w które wkłada się wypustki jednostki centralnej. Wypustki są jednak dość krótkie, więc całość nie trzyma się aż tak pewnie, nawet gdy dość mocno go przekręcimy. Dowiedziałem się, że producent zastosował takie rozwiązanie, by można było łatwiej ściągać pojemnik do czyszczenia. Mi to trochę przeszkadza, bo w trakcie pracy wyraźnie widać, jak góra urządzenia się rusza.
Gotie GSJ-630R – wypustki mocujące pojemnik do bazy
Na sitku także znalazło się specjalne oznaczenie białą strzałką, która podpowiada, gdzie należy wkręcić ten element.
Gotie GSJ-630R – zaczepiony pojemnik z założonym sitkiem i ślimakiem
Ostatni moduł to przeźroczysta pokrywka do wkładania owoców. Gdy zobaczyłem go po raz pierwszy, to skojarzył mi się z pewnym sprzętem, które każda osoba ma w domu 🙂 Wieczko tego pojemnika zakończone jest przykrywką w formie zapadni oraz otworem. Zapadnia pozwala na dodawanie większych kawałków owoców, a przez otwór możemy również wprowadzać składniki, bądź popychać je przy pomocy rączki z zestawu. Spodobało mi się to rozwiązanie, bo nie trzeba poświęcać aż tak dużo czasu na krojenie warzyw i owoców.
Gotie GSJ-630R – zapadnia
Alternatywnym rozwiązaniem jest wykorzystanie końcówek do przygotowania sałatki. Aby to zrobić, należy zdjąć wszystkie elementy. Przez dolną część pojemnika należy włożyć dystans silnika i w ten sposób nałożyć na jednostkę centralną.
Kolejny krok to założenie górnego modułu z wymiennym ostrzem. W zestawie mamy dwa elementy tnące. Nie stosujemy przy tym wspomnianego wcześniej ślimaka. Przed włączeniem urządzenia należy założyć także osłonkę ostrzy z otworem do dodawania składników. W tej konfiguracji mamy inną – krótszą rączkę do popychania składników.
Pokrojone składniki spadają do centralnego pojemnika.
Gotie GSJ-630R w praktyce
Początkowo miałem problem z przypisaniem zastosowania do poszczególnych elementów. Jednak kilkukrotne złożenie i rozłożenie urządzenia sprawiło, że wszystko stało się jasne. W instrukcji zabrakło odpowiedzi na pytanie, do czego służą poszczególne sitka – jedno z nich nie ma nawet żadnych otworów. Dlatego poniżej opisuję po krótce każde z nich.
Jak się okazało, sitko bez żadnych otworów służy do przygotowania sorbetów – po prostu sok nie jest oddzielany tak mocno od resztek i całość przechodzi przez otwór na pulpę. Taką masę można sobie zamrozić i podawać jako pyszny sorbet.To sitko ma większe otwory, dzięki czemu wyciskany sok będzie bardziej gęstyNasadka o mniejszych otworach pozwala uzyskać bardziej aksamitny sok, a większość stałych elementów zostanie usunięta otworem na pulpę
Wyciskarka wolnoobrotowa ma także 9 funkcji: może przygotować sok owoców i warzyw twardych, średnich i miękkich. Może także robić sałatkę, dżem, czy mleko roślinne. Wybierając tryb pracy naciskając przycisk Menu na obudowie, urządzenie automatycznie dostosuje obroty do danej opcji. W przypadku „czyszczenia”, należy zatkać wyloty pojemnika, dolać wodę i uruchomić wyciskarkę. Zacznie pracować w obie strony pomagając oczyścić swoje wnętrze. Należy jednak uważać z ilością wody. Specjalnie dodałem jej tak dużo, by wyczyścić także pojemnik na dodawane składniki. Woda wylała się bokiem prosto na stół.
To, co mi się spodobało to dodatkowe sito filtrujące, które możemy zaczepić na pojemnik na sok. Pozwoli uzyskać jeszcze bardziej gładszą konsystencję soku.
Barszcz z wyciskarki
Gdy żona zobaczyła, że testuję wyciskarkę, od razu pomyślała, by zrobić w niej barszcz. Do jego przygotowania użyliśmy surowych buraków, które tylko wstępnie opłukaliśmy i przekroiliśmy na tyle, by zmieściły się w zapadni.
To bardzo twarde warzywa, ale by zmęczyć wyciskarkę, dodaliśmy również marchewkę. Nasze poprzednie urządzenie potrafiło wyraźnie zwolnić w trakcie obróbki twardszych składników.
Producenci wyciskarek wolnoobrotowych zalecają dodawać składniki stopniowo, by urządzenie nie zostało za bardzo obciążone. Oczywiście, natychmiast postanowiłem wypełnić wyciskarkę Gotie po brzegi, by zobaczyć, co się stanie.
Okazało się, że nic złego się nie stało, urządzenie nawet nie zastanowiło się przed chwilę i równo pracowało do momentu, aż nie przepracowało wszystkich składników.
Otwór na pulpę możemy zamykać, co przydaje się np. w trakcie trybu czyszczenia wyciskarki.
Początkowo myślałem, że dodatkowe sitko jest zbędne. Szybko jednak okazało się, że zatrzymało dość dużą liczbę piany i większych fragmentów, które przeszło przez główne sito.
Co mi się nie spodobało
Urządzenie jest dość wysokie, co trzeba wziąć pod uwagę przy planowaniu miejsca jego przechowywania. Oczywiście – istnieje możliwość demontażu elementów, ale wtedy też coś z nimi trzeba zrobić.
Wyciskarka ma świetny, metaliczny lakier. Jednak i mimo fabrycznych zabezpieczeń, mój egzemplarz przyjechał do mnie z dość głęboką rysą.
Producent nie zaleca też mycia elementów wyciskarki w zmywarce. Sprawia to, że po każdym użyciu jesteśmy zmuszeni rozłożyć urządzenie na czynniki pierwsze i dokładnie umyć je ręcznie. Tutaj dochodzę do rzeczy, która mi najbardziej przeszkadza. To właśnie ze względu na częste rozkładanie wyciskarki, producent zdecydował się zastosować krótkie zaczepy pojemnika – ma to ułatwiać jego demontaż. W mojej ocenie są za płytkie, co powoduje, że urządzenie nie trzyma się pewnie. W większości przypadków nie przeszkadza to w niczym, bo silnik wyciskarki obraca się w przeciwną stronę, co tylko stabilizuje całość. Jednak korzystając z trybu czyszczenia, gdy urządzenie pracuje w obie strony, miałem wrażenie, że zaraz odpadnie z niego cała góra.
Mam jeszcze jedną uwagę związaną z designem wyciskarki Gotie. Jestem przekonany, że lepszym rozwiązaniem byłoby umieszczenie wylotów pojemnika w większej odległości od siebie. Jeżeli chcemy dosunąć pojemniki pod te wyloty – zasłaniamy sobie cały panel z ustawieniami, w tym przyciskiem włączającym urządzenie.
W dzisiejszej smacznej recenzji testuję blender butelkowy Gotie GBL-600 dostępny w sklepach także pod nazwą Ever Green. Jak sprawuje się w praktyce i czy warto go kupić? Zapraszam do materiału. Urządzenie otrzymałem od firmy Gotie.
Na rynku dostępnych jest wiele rodzajów blenderów. Można kupić te ręczne – najmniejsze, którymi bez problemu zblendujemy składniki niemal w każdym pojemniku, czy garnku. Z drugiej strony są też urządzenia znacznie większe i pojemniejsze służące do miksowania wielu składników naraz. Gotie GBL-600 jest dokładnie po środku i przeznaczona jest dla osób dbających o zdrowie i lubiących aktywność.
Blender Gotie GBL 600 ever green – Podstawa urządzenia jest bardzo mała, co ułatwia jego przechowywanie.
Gotie GBL-600 – pierwsze wrażenia
W zestawie z blenderem otrzymujemy kilka elementów. Pierwszym z nich jest podstawa z silnikiem. Z jej przodu znajduje się duży przycisk służący do włączenia całego urządzenia. Należy go wcisnąć i trzymać, a po jego puszczeniu silnik zatrzymuje pracę. Na górze znalazło się miejsce, w które wkłada się butelkę do góry dnem.
Blender Gotie GBL 600 ever green – centralnie umieszczony przycisk do włączania blendera.
A mamy do dyspozycji aż dwie butelki o pojemności 600 ml. Jest to więc o 100 ml więcej niż w standardowym bidonie. Co ciekawe, po napełnieniu butelki składnikami, zakręcamy go specjalną, uszczelnioną końcówką z nożami. Dzięki temu, po obróceniu butelki i zaczepieniu jej do podstawy – nic nie przecieka. Po zblendowaniu składników, odkręcamy końcówkę z nożami i nakręcamy tę bidonową. Ma ona specjalny uchwyt zakończony karabińczykiem oraz zatyczkę zapobiegającą przed kapaniem (w zestawie są dwa – do obu butelek).
Blender Gotie GBL 600 ever green – nóżki antywibracyjne, które sprawdzają się bardzo dobrze.
Oznacza to, że przygotowanie pysznego smoothie lub shake zajmuje dosłownie kilka chwil i w łatwy sposób można taki napój zabrać ze sobą poza dom, zrobić dzieciom do szkoły, lub przygotować sobie do pracy coś innego niż żonie.
Silnik w blenderze Gotie GBL-600
Blender Gotie GBL 600 ever green – końcówka silnika urządzenia. To w ten element wkłada się butelkę z nożykami.
Silnik w urządzeniu ma moc 350 watów. Jest wystarczająca by pokruszyć lód, czy zmiksować twardsze składniki, jak np. surowe marchewki. W odróżnieniu od np. wyciskarek wolnoobrotowych – nie ma tutaj potrzeby porcjowania składników na mniejsze elementy. Pozycja pojemnika do góry dnem sprawia, że wszystkie elementy spadają na wirujące ostrza i równo się blendują.
Blender Gotie GBL 600 ever green – rączką ułatwia trzymanie urządzenia w trakcie pracy.
To, na co zwróciłem szczególną uwagę, to stabilność całego urządzenia. Ma ono specjalną rączkę, za którą możemy trzymać w trakcie naciskania przycisku. Z kolei, od spodu producent zastosował tłumiące drgania nóżki, co sprawia, że wibracje nie są tak przenoszone na blat i nasze ręce.
Funkcje w blenderze Gotie GBL-600
Blender Gotie GBL 600 ever green – przygotowujemy mleczny shake bananowy z dodatkiem kakao
Urządzenie pracuje wyłącznie w trybie jednej prędkości, nie ma tutaj funkcji pulsacyjnego, czy turbo, ale testując jest w trakcie kruszenia lodu, rozdrabniania, miksowania, czy przygotowania koktajli, nie przytrafiła mi się ani razu sytuacja, w której Gotie GBL-600 zaczęło zwalniać lub przestało działać.
Blender Gotie GBL 600 ever green
Podoba mi się rozwiązanie zmieniające pojemnik blendera w bidon. Gosia szybko polubiła się z tym blenderem i codziennie rano przygotowuje sobie taki energetyczno-witaminowy koktajl do pracy.
Blender Gotie GBL 600 ever green – do shake dodałem także kilka kostek lodu.
To już stały element każdego poranka. Ja z kolei bardzo polubiłem koktajle mleczne z dodatkiem banana i czekolady lub kakao. Nie mogę doczekać się sezonu świeże owoce, jak truskawki, borówki, czy jeżyny.
Blender Gotie GBL 600 ever green – końcówka z nożykami ma uszczelki, dzięki czemu całość jest szczelna.
Dlaczego tak polubiliśmy to urządzenie? Z kilku prostych powodów – jest banalnie proste w obsłudze, jego mycie zajmuje dosłownie kilkanaście sekund, można przygotować w nich koktajle dla dwóch osób na raz i zabrać je ze sobą na dwór i co jest dość ważnym aspektem – zajmuje niewiele miejsca w kuchni.
Niestety nie mogę jeść niektórych owoców ze względu na uczulenie, ale moja żona uwielbia mix warzyw i owoców.
Muszę wspomnieć jednak o jednym minusie. Z pewnością część osób może szukać odpowiedzi na to pytanie po zakupie tego urządzenia. W trakcie pierwszego użycia blendera, można poczuć charakterystyczny zapach nowego silnika, który przypomina przypaloną rączkę od garnka.
Blender Gotie GBL 600 ever green
Początkowo jest on dość intensywny, ale zanika z każdym kolejnym użyciem blendera. Przygotowałem w nim już ponad 20 butelek różnych koktajlów i zapach praktycznie jest niewyczuwalny.
Na zdjęciu shake owocowo-warzywny i mój bananowo-kakaowy. Nie wytrzymałem i trochę nadpiłem 🙂